Wiadomości

Zamiast ścigania – wyścig wytrzymałościowy

15.03.2010

Wszyscy – zarówno kierowcy, jak i kibice wiele sobie obiecywali po pierwszym wyścigu sezonu 2010. Chyba z czystym sumieniem można powiedzieć, że nowy przepis o zakazie tankowania nie wpłynął pozytywnie na widowisko – przynajmniej na torze w Bahrajnie.
Z całego równania, którym można byłoby opisać wynik wyścigu Grand Prix zniknęła jedna zmienna: paliwo. Wszystkie bolidy startują z mniej-więcej tą samą jego ilością, a jedynym elementem, na który może mieć wpływ zespół to moment wymiany opon. Jak było widać w Bahrajnie – twardsza mieszanka spisywała się bardzo dobrze na długim dystansie. Robert Kubica powiedział, że spokojnie mógłby wymienić opony nawet 5 okrążeń wcześniej i przejechać w dobrym tempie większość wyścigu na jednym zestawie opon. Widocznie zmiany w konstrukcji opon wprowadzone przez Bridgestone sprawiły, że są bardziej wytrzymałe, nawet w temperaturach, jakie mieliśmy podczas GP Bahrajnu.

Kiedy możliwe było tankowanie, wyścig podzielony był na kolejne etapy: od tankowania do tankowania. Kierowca wiedział, jaki dystans musi przejechać na założonym komplecie opon, dostosowywał do tego swój styl jazdy. Mógł jechać ostrzej, kiedy wiedział, że długość stintu to powiedzmy 15 okrążeń, po czym zjedzie po paliwo.

Teraz tego nie mamy: opony muszą wystarczyć na jak najdłuższy dystans, szarża też nie wchodzi w grę, bo wzrasta zużycie paliwa, więc cały zamysł mający na celu zmuszenie kierowców do podejmowania częstszych ataków – chyba się nie udał. Na każdy wyścig należy wyliczyć potrzebną do przejechania całego dystansu ilość paliwa. Każde 10 kg więcej to kilka dziesiątych sekundy straty na okrążeniu. Oczywiście zespół przyjmuje jakiś bezpieczny margines, jednak przejazd całego wyścigu na 100% możliwości samochodu nie wchodzi w grę – kierowca musi pamiętać, że ilość jednostek napędowych, jakie może wykorzystać w sezonie, jest ograniczona.

Mamy więc – zamiast ścigania – wyścigi wytrzymałościowe. Wszystko, co się wydarzyło w wyścigu miało miejsce tuż po starcie i do awarii Vettela praktycznie nic się nie zmieniło w czołówce.

Oczywiście, sezon będzie ciekawy. Będzie interesująca walka między zespołami, ciekawie będzie obserwować, jak pracować będą teamy nad rozwojem swoich samochodów. Jednak czy wyścigi będą ciekawe?

Wszystko zależy od tego, jakie opony dostarczy Bridgestone na kolejne wyścigi sezonu, czy zdecyduje się na większe zróżnicowanie mieszanek. Innym pomysłem jest wymuszenie przepisami dwóch zjazdów na wymianę opon podczas wyścigu.

Na razie, czekamy na kolejny wyścig sezonu 2010: Grand Prix Australii już 28 marca.

Dodaj komentarz

Musisz się zalogować, aby móc napisać komentarz.